Jesteśmy rodziną – duetem zgranym jak ketchup i frytki – mama i syn, czyli ja, Paulina, i Kuba. Oczywiście, jest jeszcze reszta naszej rodzinki, ale tutaj skupię się głównie na nas, bo to my będziemy Wam tu opowiadać o naszych dniach – tych genialnych i tych, które wrzucamy do kategorii „no trudno, bywa”. O sukcesach, wpadkach, codziennych absurdach i momentach „ale jak to?!”.
Czemu piszę? Hmm… Powodów pewnie znalazłoby się sporo, ale czy jest jeden, ten najważniejszy? Nie za bardzo. Czy musi być? Też nie! Ale skoro już piszę, to:
Może to kiedyś będzie taka fajna pamiątka dla Kuby.
Może ktoś inny, kto zmaga się z tymi samymi życiowymi „przyprawami”, znajdzie tu coś dla siebie.
Może po prostu potrzebuję wentylu bezpieczeństwa, żeby nie odpłynąć na szerokie wody szaleństwa.
W 2021 roku po raz pierwszy usłyszałam, że u Kuby mogą podejrzewać zespół Aspergera. „Przyprawa” – tak go nazywam, bo to taki dodatkowy składnik jego osobowości. Miał wtedy 6 lat. Szok? Oj, i to jaki! Totalne wyparcie? Oczywiście, że tak. Potem przyszły diagnozy ADHD, problemy z funkcjonowaniem społecznym, a dziś już wiemy – Asperger. Czy to coś zmieniło? Tak. A jednocześnie – nie. Teraz po prostu łatwiej mi zrozumieć, że to nie jego zła wola, tylko ta wyjątkowa „przyprawa” życia.
Kuba to wyjątkowy dzieciak, co jest dla mnie – nie ukrywajmy – wyzwaniem, bo muszę być wyjątkową mamą. Ale czy jestem? Hmm, może nie będę tu za bardzo się przechwalać… Albo nie! No dobra, jestem wyjątkowa! Trochę szalona? Pewnie. Ale przede wszystkim jestem Paulina – mama Kuby. I to mi wystarczy!
